Wycieczka do skał Słupska.

nadesłano: 12 grudnia 2007,
autor: Wędrowiec,
dodano: 12 grudnia 2007.


   Zaraz po śniadaniu spakowaliśmy plecaki(moja żona i ja) tzn.jedzenie, napoje i małe słodkie co nieco. Wycieczka miała nam zająć cały dzień a sklepów po drodze nie ma.Rzędkowicką ulicą Jurajską dotarliśmy do kierunkowskazów z kolorem szlaku przy wejściu do Skał Rzędkowickich.Tabliczka z zielonym szlakiem wskazywała w stronę skał i określała odległość:Zalew Kostkowice 9,5 km.No to naprzód.Wysłużone laski mojego pomysłu i mojej roboty doskonale pomagały w marszu po kamienistej drodze.Po chwili byliśmy już pod pięknymi skałami.Pierwsi wspinacze zakładali stanowiska na wybranych ścianach. Przez chwilę podziwialiśmy ich zręczność i brawurę.Ale trzeba iść dalej.Ścieżką pod skałami ruszyliśmy w dalszą drogę.Przed nami fantastyczne kształty białych wapiennych skał zmieniały z każdym krokiem krajobraz.Małżonka robiła zdjęcia jedno po drugim.Wkrótce weszliśmy do lasu i po dłuższym marszu dotarliśmy do podnóża Góry Zborów.
   Po drodze w lesie szukaliśmy grzybów ale było bardzo sucho i nie udało się nic znaleźć.Pod G Zborów przecięliśmy szosę i dalej zielonym na szczyt.Wspaniała panorama, widoczność doskonała, sporo ludzi odpoczywających skałach.No i oczywiście wspinacze.Zrobiliśmy sporo zdjęć , odpoczęliśmy i marsz. Dalej zielonym w dół(stromo) do pięknego lasu.Przez las, spacerkiem dotarliśmy do skrzyżowania szlaków.Tam tabliczka z zielonym szlakiem wskazywała dalszy kierunek marszu:Zalew Dzibice 4,5 km.(Brak konsekwencji w oznakowaniu bo w Rzędkowicach była mowa o Zalewie w Kostkowicach.) Skrzyżowanie szlaków zazwyczaj jest miejscem gdzie turyści lubią odpoczywać. Tak też jest i w tym miejscu bo okolica przeurocza.Pozostawiają jednak po sobie cywilizacyjne śmieci: butelki, opakowania po czipsach i słodyczach,puszki po piwie itp.Wyraźnie brakuje w tym miejscu najzwyklejszego kosza na odpady np. zbitego z desek.
   Po chwili odpoczynku ruszyliśmy dalej i po dłuższym czasie dotarliśmy w pobliże zabudowań Kostkowic. Do tego miejsca szlak był w zasadzie płaski, spacerowy.Obok masztu radiowego w lewo do lasu.Kilka podejść i po jakimś czasie weszliśmy pomiędzy Skały Słupska.Kapitalny punkt widokowy na jurajską panoramę.Naprawdę polecam bo widoki wspaniałe. Pomiędzy skałami na miniaturowych halach biwakują turyści,po ścianach wspinają się skałkarze.Ze szczytu Skał Słupska widać jak na dłoni Zalew Dzibice, tor kolejowy poza nim i rozległe porośnięte lasem zbocza Góry Czarnej. Odpoczęliśmy solidnie i trzeba było wracać.Zielonym dotarliśmy do w/wspomnianego skrzyżowania szlaków i tu kierując się w prawo weszliśmy na żółty Szlak Zamonitu.Początkowo płaska trasa zaczęła opadać łagodnie w dół. Było to dla nas bardzo miłe bo nogi już odczuwały trudy marszu. Przez piękny las ozdobiony gdzieniegdzie pojedynczymi skałami,dotarliśmy do szlaku czerwonego i tu skręciliśmy w lewo na południe w stronę G.Zborów. I znowu lasem łagodnie pod górę dotarliśmy do podnóża rezerwatu G.Z.Krótkie ostre podejście i napotkaliśmy czarny szlak,którym (w celu uniknięcia wspinaczki na szczyt G.Z.)ruszyliśmy w prawo dookoła po terenie płaskim a miejscami nawet lekko opadającym w dół.Gawędząc i rob0iąc zdjęcia doszliśmy do nieczynnego kamieniołomu w zboczu G> Zborów. Tam przysiedliśmy na chwilę aby odpocząć i popatrzeć na zjeżdżające .po linie rozpiętej nad kamieniołomem,dzieciaki.
   Aby wrócić do Rzędkowic trzeba się dostać z powrotem do zielonego szlaku: ścieżką wytyczoną dla jadących konno,wzdłuż szosy do tablicy mapy opisującej rezerwat G.Z. Tam przez szosę w prawo na zielony szlak w stronę Skał Rzędkowickich.Szliśmy dokładnie na zachód prosto pod słońce,które było już coraz niżej.Tak dotarliśmy do pierwszych skał.Skałkarze nadal mozolnie wspinali się na ściany już nie białe a o żółtym ciepłym odcieniu.To promienie zachodzącego już powoli słońca spowodowały tą kolorystyczną metamorfozę. Powoli doszliśmy do końca skalnego grzebienia.Tam znowu kilka wspaniałych (jak się później okazało) zdjęć zachodzącego za horyzontem słońca i dzień się skończył.Zmęczeni ale zadowoleni wróciliśmy na kwaterę.
   Cała trasa była naprawdę bardzo przyjemna, mało ludzi na szlaku,wspaniałe krajobrazy, piękne pachnące lasy.Odległość jaką pokonaliśmy nie jest może porażająca ale dla piechurów po 50-ce jest to niejaki wyczyn.Myślę że zrobiliśmy około 23 kilometrów (z plecakami i w upale) po zróżnicowanym terenie.Wrażenia pozostaną doskonałe i pewnie jeszcze na ten szlak wrócimy.

Skały na wzgórzu Słupsk.

Widok na zalew w Dzibicach.

Zachód słońca w skałach rzędkowickich

Powyższy tekst został przedstawiony w wersji oryginalnej autora, bez dokonywania jakichkolwiek zmian.

© EGZOR - Arek Klecz ::: Częstochowa 2007 ::: jurajskie.strony.pl