Wyprawa do Mstowa.

nadesłano: 11 sierpień 2007,
autor: Wędrowiec,
dodano: 16 sierpień 2007.


   Do Mstowa wyruszyliśmy z Olsztyna około godziny 9:00. Konkretnie od podnóża olsztyńskiego zamku. Postanowiliśmy dotrzeć do szlaku niebieskiego i zgodnie z jego wskazaniami pomaszerować do celu. Kostury w dłoń, jeden plecak, który nosiliśmy na zmianę (moja żona i ja), dobry humor, wygodne buty i na przełaj spod zamku do Turowa.
   Przez łąki, małe zagajniki - dotarliśmy do pierwszych zabudowań miejscowości. Dalej asfaltową drogą do pierwszego niebieskiego oznaczenia. Minęliśmy małą stacyjkę kolejową, po czym asfaltowa droga oraz Turów pozostały za nami. Lekko pod górę i leśną drogą (las nieciekawy) dalej zgodnie z oznaczeniami. Po wyjściu z lasu zrobiliśmy popas, bo słońce już dobrze grzało. W oddali w kierunku północnym było już widać zabudowania wsi Małusy Wielkie.
   Sama miejscowość jest niewielka i wydawała się wymarła. Nawet sklepik na skraju wsi był zamknięty. Mieścił się on w domku jednorodzinnym i postanowiłem poprosić gospodarzy o jego otwarcie. Tak też się stało. Uzupełniliśmy napoje i wiktuały. No i dalej w drogę. Wśród pól parliśmy do przodu lekko pod górę. Kamienista początkowo droga zaczęła z wolna zamieniać się w zarośniętą trawą ścieżkę. Minęliśmy gruszę stojącą samotnie przy drodze (gruszki były cierpkie). Teren zrobił się płaski porośnięty tarniną i głogami. Byliśmy na szczycie góry a właściwie wzniesienia o nazwie Skarżawa. Na szczycie stoi krzyż z blaszanym Chrystusem. Monotonna pod względem widokowym droga powiodła nas lekko w dół. Natrafiliśmy na rosnąco dziko śliwę mirabelkę. Było na niej mrowie pysznych, żółtych śliweczek. W oddali było już widać zalesione zbocza - Góry Chrapoń i zabudowania Mstowa. Droga zaczęła opadać stromo w dół i nagle po lewej stronie ukazały się zadbane sady (śliwy i jabłonie). Szlak prowadził małym wąwozem aż do pierwszych zabudowań Mstowa.
   Bita droga skończyła się i weszliśmy pomiędzy zabudowania (ul. Wolności). Nowe chodniki układane z "puzli", w miarę czysto, sporo odremontowanych domów. Ulicą wolności doszliśmy do ryneczku, gdzie stoi pomnik A. Mickiewicza. Stąd już niedaleko do klasztoru. Wspaniały obiekt, ale mogliśmy podziwiać go tylko z zewnątrz, gdyż sama świątynia była niestety zamknięta. Zrobiliśmy kilka zdjęć i trzeba było już wracać. Słońce co prawda stało jeszcze dość wysoko, ale do Olsztyna daleko. Połączenia autobusowego z Olsztynem nie ma. Trzeba by jechać najpierw do Częstochowy, a później do Olsztyna. A nogi już czuły pokonany dystans. Usiłowałem namówić żonę na złapanie stopa. OK. Próbowałem coś zatrzymać przez 10 min. ale bez skutku. I tak postanowiliśmy wracać pieszo ( dojazd stopem do Olsztyna byłby możliwy jedynie z przesiadką, tzn. do Mokrzesza, stamtąd do Skowronowa i dopiero na Olsztyn. Nie ma bezpośredniej drogi).
   Tą samą trasą doszliśmy do miejscowości Małusy Wielkie i tam za poradą miejscowych odbiliśmy w prawo do Małusów Małych. Dalej za radami mieszkańców (bardzo sympatyczni) poszliśmy na Górny Turów (skrótami) i weszliśmy do lasu. W lesie zaczęło się robić całkiem ciemno. Żona była zaniepokojona, że zabłądzimy. Na szczęście lasek okazał się niewielki i po chwili wydostaliśmy się na łąkę, za którą, co za ulga, była już szosa z Turowa do Olsztyna. Wyszliśmy z lasu i stanęliśmy zauroczeni wspaniałym widokiem. Na tle czerwonego zachodzącego słońca było widać majestatyczne ruiny olsztyńskiego zamku. Uwierzcie mi, że widok był naprawdę wspaniały. Jeden skok do szosy, jedno machnięcie ręką i już jedziemy stopem do Olsztyna około 2,5 km. "Skąd Państwo idziecie?" zapytał uprzejmy kierowca. "Z Mstowa". "Skąd??" - aż przyhamował. "No z Mstowa ale na przełaj". "No to twardzi jesteście". Jeszcze chwila i rynek w Olsztynie. Podziękowaliśmy pięknie i biegiem na zamek zrobić jeszcze kilka ciekawych zdjęć.
   Później umordowani poszliśmy na kwaterę, szybka kolacja i do spania. "Wycieczka monotonna, męcząca, ale dająca satysfakcję".

Powyższy tekst został przedstawiony w wersji oryginalnej autora, bez dokonywania jakichkolwiek zmian.

© EGZOR - Arek Klecz ::: Częstochowa 2006 ::: jurajskie.strony.pl